Psychologia · Rozkminy

Nowy Wspaniały Świat

phone-690091_960_720

W mojej głowie aż szumi… PRZYSYŁAJĄ ICH TYSIĄCE, KAŻDEGO DNIA, BOMBARDUJĄ, RANIĄ MOJE KOMÓRKI NERWOWE, NIE DAJĄ CHWILI WYTCHNIENIA, SĄ WSZĘDZIE, NIE MA JAK OD NICH ODPOCZĄĆ… Czytaj dalej „Nowy Wspaniały Świat”

Reklamy
Inspiracjologia · Psychologia · Rozkminy

Kiełbie we łbie

brain-3017071_960_720.png

Przeciążony system z tysiącami otwartych okien w przeglądarce. Barwnie utkany dywan myśli, w których przecinające się korytarze życiowych zdarzeń wytwarzają nową, odrealnioną rzeczywistość. Nie ma tu miejsca na „nicość”. Zawsze jest gwarno, duszno i pełno od współistniejących prawdopodobieństw. Dwa plus dwa jest symfonią niedopowiedzeń i rozwiązań probabilistycznych.

Pośrodku lub na uboczu – pałac mego ego. Gdzieś we wnętrzu, w zakamarkach, w drobnych iskierkach neuronowych informacji świadomość bycia jednością. Podporządkowania i odnoszenia się do samej siebie. Mi, mnie, moje i ja przodują w walce o tron. Zabiegają każdorazowo o uwagę spoglądających z naprzeciwka oczu. Lubią sobie pogaworzyć z samym sobą i być wychwalanym od świtu do zmierzchu. Skaczą z radości w przypływie miłości i oddalają się z popłochem przy najmniejszym sygnale odrzucenia. Trochę koloryzują sytuacje, dorzucając ździebka pikanterii. Przecież wiadomo, że historię życiową piszą właśnie pod „siebie”. Nieprzeciętnie produktywni story tellerzy, panikarze w roli głównej. Łatwo dać im pożywkę do wewnętrznych plotek i temat do rozmów na długie zimowe wieczory. Takie niepozorne myśli ksobne…

W innych rejonach też kiełbie we łbie. Materiał na tvenowskiego newsa zawsze się znajdzie. Myśli… Ułamki niesprawdzonych informacji zaczerpniętych z nagłówków gazet… podczas, gdy milknę, one pozostają wiecznie żywe… Jedna wersja wydarzeń nigdy nie istniała. Byłoby po prostu „za prosto” – a nuda – jest nie wskazana. Neurony umierają w przestojach.

Chaos – jedyną odpowiedzią i siłą wprowadzającą porządek do diabelskiego labiryntu schowanego pod czaszką. Znalezienie wolnej przestrzeni w czeluściach znaczeń wiąże się z nadludzkim wysiłkiem. Każdy kubik umysłowego parkietu zapisany jest szlaczkami planów i problemów. Wszystkie – tak samo ważne i istotne. Nieustająca bitwa o miejsce w pokoju pełnej świadomości. Cena rynkowa ostatnio bardzo podskoczyła. Niektóre informacje zakurzone, już dawno nie wskoczyły w szeregi najlepszych. Nie mają waluty przetargowej. Zakatarzone, przyklejone do ścianek umysłu siedzą pod dziecięcym kocykiem i nie wychodzą z ciepełka nieświadomych parków krajobrazowych. Podziwiając widoki mogą trochę odpocząć o ciągłej walki o atencje. Czasem – to sama świadomość ich odwiedzi na herbatę. I zrobi się cicho, przyjemnie… i miło

A jak już mogłoby się wydawać, że nastał spokój po burzy – do głosu dochodzą emocjonalne kluchy. Umorusane w farbach transparentnych chcą się trochę pobawić w chowanego. Kiedy im się znudzi – krzyczą wniebogłosy. Przestawiają meble pokojach. Drą koty i dostają kręćka. O sto osiemdziesiąt stopni zamieniają zastany chaotyczny świat. Melanż na całego. Za nic mają sobie hierarchie. Chcą się tylko wyszumieć, potańczyć i wyczesać ten bit. Na wesoło – zawieszają kolorowe lampeczki i powodują parę przepięć, na smutno – grają na nerwach, w melodyczne linie układające podkorowe zwoje.

Chochliki umysłowe – jedne są takie czarne, drapiące, aż głowa pęka. Z tymi to nawet na zdjęciu się dobrze nie wychodzi. Unikać niczym ognia. Perfidnie sprowadzają smutek i rozpacz, szukając wiecznie dziury w całym. Inne – przyjemnie grające na skrzypcach iluzoryczną muzykę poranka rozprostowują ściągnięte brwi i zaciśnięte wargi. Dają trochę powodu do balansowania na krawędzi wiary i naiwności. Z takimi na dłużej pływa się na fali, z takimi na dłużej się zaprzyjaźniam i zapisuje w kalendarzu.

Odnajduje samą siebie między datami kolejnych urodzin, świąt i państwowych celebracji. W tumulcie wrażeń, w bagażu myśli nieuczesanych uczę się dryfować, pomiędzy skalą a i b swe życie zrekonstruować. Składam i kolekcjonuje wrażenia, sprzątam zakurzone korytarze. Kiedyś chciałam zmieniać i prostować, dodawać nowe pokoje, zabiegać o nicość w mej głowie. Teraz uczę się akceptować i z siebie nowy, wspaniały chaos budować. Chaos sposobem na przetrwanie z mej głowy wirowaniem.

Filmologia · Psychologia · Rozkminy

Bajki na dzień dobry i na dobranoc

Bajki na dzień dobry i na dobranoc

maxresdefault

Gadające niebieskie stworki, wielki zielony potwór ratujący z opresji księżniczki, rudowłosy Robin Hood w damskiej wersji, kura znosząca złote jajka… Po co to wszystko? Dziecko siedzi, ogląda, zapycha sobie głowę niestworzonymi historiami, a rodzice mają chwilę świętego spokoju. Wszak to tylko taka niewinna rozrywka, nic poważnego… A może jednak? Czytaj dalej „Bajki na dzień dobry i na dobranoc”